W tym poście chciałabym dokładniej wyjaśnić zalety wspomnianego wcześniej podziału. Po szkole podstawowej szóstoklasiści piszą test sprawdzający ich wiedzę. Na obecną chwilę uzyskać w nim mogą maksymalnie 40 punktów. Moja propozycja jest taka, aby uczeń, który uzyskał 33 (?) punkty dostawał się do grupy pierwszej, czyli najlepszej, uczeń z 15 punktami do grupy drugiej, a ci, którzy zdobędą mniej, do trzeciej. Jest to oczywiście tylko zarys. Chciałam przedstawić mniej więcej poziom intelektualny, na którym znajduje się uczeń. Oczywiście nie można brać pod uwagę wyłącznie wyników testu, które nie zawsze w pełni ukazują wiedzę i ambicje ucznia. Ważne byłyby również oceny w szkole oraz zajęcia pozaszkolne. Odbywałoby się to na podstawie naboru, podobnego do tego, który robi się do pierwszych klas szkół. Uczeń miałby do wyboru 3 rodzaje szkoły. Mógłby wybierać tylko między tymi, w których podania zostały pozytywnie rozpatrzone. Taki podział to bardzo dobre rozwiązanie zarówno dla uczniów lepszych, jak i tych, którym nauka idzie gorzej. Dzięki niemu uczeń ma szansę nauki z ludźmi, którzy są na takim poziomie jak on, a to czego się uczy, przyda się mu w życiu. Również oceny i wymagania nauczycieli w poszczególnych grupach byłyby nieco inne. Obecny program edukacji w szkołach byłby dobry dla grupy średniej, w grupie gorszej należałoby nieco zmniejszyć zakres materiału, który obecnie takim uczniom jest trudno przyswoić. Nie chodzi mi o swego rodzaju faworyzowanie takich uczniów każąc im uczyć się mniej, lecz umożliwienie dokładniejszego przyswojenia tej wiedzy. Wprowadziłabym dodatkowo inne stopnie w poszczególnych szkołach. Kartkówki i sprawdziany nie byłyby na tym samym poziomie, więc wiadome byłoby, ze uczniowie z trzeciej, najgorszej grupy mieliby porównywalne oceny z ludźmi z grupy pierwszej, w której klasówki są znacznie trudniejsze. Dla przykładu: trzecia grupa miałaby zakres ocen od 1 do 5, druga 1-6, trzecia 1-7. Przy naborze do liceum wyniki byłyby sprawiedliwe. W sprawdzianie gimnazjalisty każda grupa dostawałaby identyczny zestaw zadań, bez podziału.
Dla uczniów z pierwszej grupy należałoby nieco poszerzyć zakres materiału oraz już w drugiej klasie gimnazjum wybrać rozszerzone zajęcia, które przypominałyby oddziały w liceum (np. biol-chem). Może być też bonusowy trzeci język. W grupie drugiej, przecietnej, może być tak jak jest, zaś w ostatniej nie uczyć skomplikowanych rzeczy. Przyszłość tej grupy to zawody takie jak fryzjer czy kucharz. Do tego nie jest potrzebna wiedza na temat fuzji jadrowych czy znajomość wzoru E=mc2. Nie oszukujmy się – taki ktoś ma bardzo małe szanse na zostanie fizykiem. Teraz pewnie nasuwa się myśl, że jeśli w podstawówce uczeń nie uczył się dobrze, to w gimnazjum czy w szkole średniej jest skazany na przydzieloną grupę. Według mnie byłoby to niesprawiedliwe, dlatego myślę, że jeśli uczeń znacznie poprawiłby swoją średnią i miałby większe ambicje, których nie będzie mógł zaspokoić w grupie, w której aktualnie przebywa, może miał szansę dostania się do grupy wyższej. Działa to również w odwrotną stronę. Kwestia sportu i wychowania fizycznego dodatkowo komplikuje sprawę, ale napiszę o tym w przyszłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz